ĆWICZYĆ SIĘ CIĄGLE W PANOWANIU NAD UCZUCIAMI I WYOBRAŹNIĄ CZ. II

„Jakież zatem ćwiczenie prowadzi do wyrobienia w sobie takiego ducha? – Pierwsze, najważniejsze i najwspanialsze, z którym zaraz na progu musiałeś się obznajmić, polega na tym, byś się nie przywiązywał do żadnej rzeczy, jak gdyby nigdy ci nikt nie mógł jej zabrać, lecz raczej tak, jak mniej więcej przywiązuje się ktoś do glinianego dzbana albo do kryształowego puchara i innych tego rodzaju przedmiotów, tak iż kiedy się stłuką, na wspomnienie o nich nie stracisz spokoju i równowagi ducha. Tak samo rzecz ma się i tutaj, ilekroć serdecznie całujesz swe dzieci, swego brata lub przyjaciela, nigdy nie daj się ponieść w całości wyobrażeniu ani nie dozwól, żeby nawał uczucia przekraczał granice i przybierał dowolne rozmiary natężenia, ale powściągaj zapały, ujmuj w karby, podobnie jak czynią ci, którzy stojąc na rydwanie w tyle za triumfatora- mi przypominają im, że przecież są ludźmi. Tak samo i ty, jeśli kochasz jakąś istotę śmiertelną, przywódź sobie na pamięć że nie jest ona żadną twoją trwałą własnością, lecz czymś, co dane jest ci tylko na chwilę bieżącą, co zawsze z łatwością być może od ciebie zabrane, co dane jest ci nie raz na zawsze, ale podobnie jak figa, podobnie jak winne grono, tylko na określoną część roku. I jeśli w czasie zimy zapragniesz fig i winogron, szaleńcem jesteś. I podobnie jeśli ogarnie cię tęsknota za synem łub przyjacielem wtedy akurat, kiedy nie jest w twej mocy radować się ich widzeniem i obecnością, wiedzże to sobie, że w czasie zimy masz zachciankę na figi.” (Epiktet, 1961, s. 316-317).

,,W spotkaniu z codziennymi przykrościami, w drobnych starciach z ludźmi, przy lekkich ciosach, niewłaściwym zachowaniu ze strony innych, plotkach itd. należy mieć skórę jak Zygfryd, tj. nie tylko nie reagować na nie, a tym bardziej nie brać ich do serca i nad nimi nie rozmyślać, ale w ogóle się nimi nie przejmować, spychać je jak kamyki leżące na drodze, a w żadnym wypadku nie roztrząsać ich w głębi duszy ani nie wspominać.” (Schopenhauer, 1970, s. 243).

ĆWICZYĆ SIĘ CIĄGLE W PANOWANIU NAD UCZUCIAMI I WYOBRAŹNIĄ CZ. III

„Jeśli nie potrafimy go przezwyciężyć samą myślą, najlepiej zneutralizować jedno wrażenie przez inne, przeciwne, np. wrażenie zniewagi przez odwiedziny u ludzi, którzy nas wysoko cenią, wrażenie grożącego niebezpieczeństwa przez widok czegoś, co mu zapobiega. Przecież ów Włoch, o którym pisze Leibniz (Nouveaux essais, 1. I, c. 2, §11), zdołał znieść nawet tortury dzięki temu, że przez cały czas ich trwania, zgodnie ze swym postanowieniem, ani przez chwilę nie odrywał myśli od obrazu szubienicy, na którą zaprowadziłoby go przyznanie się do winy, i z tego powodu od czasu do czasu wołał io ti vedo (ja cię widzę) słowa te pó- « źniej odpowiednio wyjaśnił.” (Schopenhauer, 1970, s. 198).

„Kiedy nieszczęśliwe zdarzenie niż nastąpiło, a więc już nic go nie odmieni, nie należy dopuszczać do siebie myśli, że mogłoby być inaczej, ani tym bardziej myśli, w jaki sposób można było odwrócić nieszczęście, gdyż właśnie ta myśl potęguje ból nieznośnie, tak iż człowiek staje się… (samodręczycielem). Należy raczej postąpić jak król Dawid, który, dopóki syn jego leżał chory, oblegał nieustannie Jehowę prośbami i błaganiami, kiedy jednak umarł, zrobił Bogu kawał i przestał o tym myśleć.” (Schopenhauer, 1970, s. 187).

„We wszystkich sprawach dotyczących naszej pomyślności lub naszego cierpienia należy trzymać w ryzach fantazję tj. nie budować wpierw zamków na piasku, gdyż kosztuje to drogo, jako że za chwilę trzeba je biadając i jęcząc znów burzyć. Ale jeszcze bardziej trzeba się wystrzegać, by nie przyprawiały nas o bicie serca obrazy możliwych tylko nieszczęść.” (Schopenhauer, 1970, s. 187- 188).

„Nic nie uwalnia nas do tego stopnia od przymusu zewnętrznego, jak przymus sobie samemu zadany mówi o tym zdanie Seneki: si tibi vis omnia subicere, te subice rationi (Jeżeli chcesz podporządkować sobie wszystko, sam podporządkuj się wprzód rozumowi) (ep. 37). Przymus zadany sobie zawsze też jest w naszej mocy i w ostateczności, lub gdy rani nas w szczególnie czułe miejsce, możemy nieco sfolgować natomiast przymus zewnętrzny nie zna względów ani litości. Dlatego mądrość wymaga, by zapobiec drugiemu za pomocą pierwszego.” (Schopenhauer, 1970, s. 193- 194).

„Zależy to od nas o tem i o owem nie wyrobić sobie zdania i oszczędzić w ten sposób swej duszy niepokoju. Gdyż same rzeczy, zgodnie ze swą naturą, nie mogą na nas wymusić sądu”. (Nietzsche, 1910, s. 84).

„Najwyższa zasada: nawet wobec siebie samego nie wolno „puścić sobie wodzów”. – Dobre rzeczy są niezmiernie kosztowne.” (Nietzsche, 1910, s. 112-113).

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>