O mechanizmach obronnych osobowości

Osobną grupę bezpośrednich następstw sytuacji frustracyjnych stanowią mechanizmy obronne, wzmiankowane już kilkakrotnie poprzednio. Są to pewne nawykowe sposoby zachowania, których człowiek uczy się od dzieciństwa, ale zarówno proces ich nabywania, jak i stosowania, nie jest wyraźnie uświadamiany. Mechanizmy obronne zmniejszają obciążenie emocjonalne, przez co sytuacja nie jest tak trudna do zniesienia, ale problem nie zostaje rozwiązany ani przeszkoda pokonana. Są to więc niejako półśrodki, nie usuwają przyczyny, ale dolegliwość staje się mniej dokuczliwa. Nazywanie tych nawykowych sposobów zachowania mechanizmami obronnymi ma dwojakie uzasadnienie: bronią one przed zagrożeniem lub utratą dobrego mniemania o sobie oraz redukują przykre napięcie emocjonalne. W szeregu przypadkach tego rodzaju efekt zostaje osiągnięty poprzez samooszukiwanie się człowiek stosuje mechanizmy obronne wobec siebie, a nie wobec otoczenia. Spośród licznych mechanizmów obronnych, opisywanych w literaturze psychologicznej, poniżej wymieniono kilka, tj. racjonalizację, projekcję, wyparcie, identyfikację, kompensację, fantazjowanie, idee nadwartościowe i niektóre formy odreagowania emocji.

Racjonalizacja polega na dobieraniu racjonalnego,, tj. rozsądnego, i pozornie słusznego, wytłumaczenia dla własnego postępowania, którego prawdziwa przyczyna jest jednak inna. Przyjęte wytłumaczenie odpowiada zwykle akceptowanym społecznie sposobom zachowania i jest zgodne z korzystnym obrazem własnej osoby, natomiast zniekształca obraz wydarzenia, którego dotyczy. Sportowiec mający nikłe nadzieje na osiągnięcie dobrego wyniku zrezygnował z udziału w zawodach — tłumacząc to przed sobą zbyt późnym nadejściem oficjalnego zawiadomienia o ich terminie. Tak było istotnie, ale składanie winy na okoliczności i innych ludzi jest typową cechą racjonalizacji. Idąc głęboko zamyślony mylę ulicę i trafiam do innej części osiedla, wytłumaczenie mam jednak gotowe: domy są do siebie zbyt podobne, co nie świadczy dobrze o inwencji twórczej architektów. Jeżeli jednak taka przygoda przydarzy się komuś innemu, to nie myślę o architektach, lecz przypominają mi się zabawne anegdoty ó ludzkim roztargnieniu. Początkujący kierowca z dezaprobatą mówi ó wozie kolegi, samochód bowiem ma irytującą tendencję do jazdy zrywami… Brzmi to nieco humorystycznie, ale mało kto rozstaje się na dłużej z taktyką racjonalizacji. Jej powszechność skłania do jeszcze jednego przykładu. Przeprowadzone badania zdają się podtrzymywać przypuszczenie wysunięte przez Kostecką, że zmiana nasilenia i kierunku motywacji w niektórych przypadkach istotnie prowadzi do podwyższenia sprawności działania. Na przykład pojawienie się — jak to miało miejsce w przebiegu badań Paszkiewicz — obserwatora w osobie młodej kobiety, modyfikowało warunki zadania, tj. zapamiętywania szczegółów na eksponowanych obrazkach. Dotychczasowa relacja między badanym a jego partnerem, współuczestniczącym w wykonaniu zadania, zmieniała się. Sytuacja przyjmowała cechy gry, której przebieg i osiągane wyniki śledził ktoś inny. Takie okoliczności zwykle stanowią dodatkowe obciążenie (wiadomo, jak nam bardzo zależy, to często wypadamy gorzej), a jednak u niektórych badanych sprawność ich działania, w tych zmodyfikowanych okolicznościach, uległa poprawie. Badania te nie wyjaśniają dostatecznie przyczyn omawianego zjawiska, które są zapewne wielorakie, ale przyjęta hipoteza i podtrzymujące ją wyniki pozwalają na wyjaśnienie niektórych przypadków „paradoksu stressu”.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>