Przewaga regulacji egocentrycznej

Rozważając przyczyny niedostatecznej odporności psychicznej lub jej obniżenia, kilkakrotnie powracano do kwestii zarysowanej w rozdz. XI (§ 11), tj. od postawy egocentrycznej jako regulacyjnej funkcji osobowości. Ześrodkowanie bowiem na sprawach dotyczących swojej osoby, stanu posiadania, jego zabezpieczenia i umocnienia własnej pozycji, bywa rozpatrywane nie tylko pod kątem kształtowania się stosunków międzyosobowych, ale również w aspekcie uwarunkowań niedostatecznej odporności wobec sytuacji trudnych. Stwierdzenie to może budzić wątpliwości. Utrwalona postawa i jej dominacja świadczy bowiem o silnej motywacji. I tak jest istotnie, ale ludzie o postawie egocentrycznej pzęsto utożsamiają się z wynikami swej działalności. Toteż niepowodzenia, doznane lub przewidywane, odbierają jako zagrożenie własnej osoby, co wzbudza na ogół silne pobudzenie emocjonalne. Nieraz zbyt silne, a wskutek tego dezorganizujące działanie. Tak więc przewaga regulacji egocentrycznej bywa współ- przyczyną niedostatecznej odporności psychicznej. Bywa, bo wniosku tego nie można uogólniać. Chodzą po świecle ludzie o postawie. skrajnie egocentrycznej, ale zarazem o osobowości zwartej, o przebojowości mającej źródło w idei nadwartośoiowej (chyba tylko wyjątkowo społecznie konstruktywnej), zdolni do znacznych wysiłków i kontrolujących sprawnie swoje emocje. Są psychicznie odporni, ale wieje od nich chłodem, który wcześniej czy później grozi powstaniem wokół nich pustki.

Człowiek, który wytrwale buduje własną karierę, a na ludzi i sprawy patrzy poprzez pytanie: „Czy mogą mi się na coś przydać, bądź czy nie stanowią dla mnie przeszkody”, nierzadko osiąga silną pozycję. Na przykład stanowisko dające władzę, a tym samym ludzkie uśmiechy, ukłony, gotowość spełniania poleceń i wyrazy pełne szacunku. Tylko czy szczerego. Ta wątpliwość zakrada się stopniowo, przycicha wśród sukcesów, lub niespodziewanie narasta nie dając się już stłumić. I wtedy jednostka, która zdaje się osiągać szczyty powodzenia, odczuwa lęk osamotnienia wśród licznych niby-przyjaciół i chwilowych sprzymierzeńców, do pierwszego poważniejszego potknięcia się. Brak źródeł szczerej akceptacji i bezinteresownego uczucia, osłabia zdolność radze- nia sobie w sytuacjach trudnych. A jak się zdaje — zwłaszcza wówczas, gdy nie są to zadania trudne do wykonania, wymagające umiejętności, wiedzy czy zdolności organizacyjnych, lecz trudne emocjonalnie, gdy np. rodzi się i pogłębia niepokój o własne zdrowie. Obawa przed poważną chorobą może osłabić dotychczasową pewność siebie i wyzwolić zwątpienie w sens tych wieloletnich wysiłków, gdy nie liczyło się prawie nic prócz prób wspinania się w górę i to nie po to, żeby zyskać szeroki widok na świat, lecz żeby inni skupieni na dole, mali i uzależnieni, wzmocnili poczucie znaczenia — poczucie znaczenia Jednostki. Ale ze szczytu do podnóża jest droga daleka, wypełnia ją teraz ludzka obojętność wobec człowieka, który nie nauczył się kochać innych.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>