Supozycja Witwickiego

Krytykę teorii supozycji Witwickiego, tego właśnie określenia używając, przeprowadził ostatnio W. Marciszewski (1972, s. 135-> 141). Podkreślając trafność zasadniczej koncepcji, stanowiącej próbę wyjaśnienia występowania wierzeń religijnych u ludzi oświeconych, Marciszewski wskazuje na mało precyzyjne określenie supozycji. Witwicki obciążył je „zbyt wieloma zadaniami, czyniąc z supozycji raz przekonania wyimaginowane, czyli pozorne, kiedy indziej znów przypuszczenia, a w jeszcze innych miejscach coś zbliżonego do akceptacji instrumentalnej” (op. cit., s. 141). Wydaje się jednak, że to pierwsze znaczenie jest zasadnicze (choć nie jedyne) dla supozycji Witwickiego.

Supozycja, idąc za wyjaśnieniami Witwickiego, ma np. miejsce wówczas, gdy człowiek z niepokojem śledzi losy bohatera na scenie, wczuwa się w jego sytuację, żywi niechęć do jego wrogów – ale zarazem wie (gdyby go o to zapytano), że „naprawdę” to ma przed sobą aktora, który cały i zdrowy i zapewne w dobrym nastroju opuści niebawem teatr. Podobnie gdy ktoś płacze nad „Ojcem zadżumionych”, wierzy wówczas (w znaczeniu świeckim) w rozpacz tego człowieka i nie chce wtedy słyszeć, że Słowacki nie miał dzieci, więc zapewne ta tragiczna historia nie jest prawdziwa. W jego przeżyciu jest prawdziwa i nie ma tu żadnej sprzeczności ze zdrowym rozsądkiem ani nauką. Podobnie kształtuje się stosunek człowieka wykształconego do treści wiary. Można w coś wierzyć i wiarę tę przeżywać w swoich supozycjach, a zarazem wiedzieć jaka jest rzeczywistość. Nie powoduje to naruszenia psychologicznej zasady sprzeczności: z jednej strony są bowiem sądy, przekonania oparte na wiedzy, z drugiej nie sądy, lecz supozycje (przekonania pozorne), mniej lub bardziej żywe.

Jak z powyższego wynika (w licznych przypadkach, jeżeli nie w znacznej większości) człowiek wykształcony, a zarazem wierzący, przyjmuje w stosunku do wierzeń religijnych postawę szczególną: tendencja do krytycznej analizy i oceny tego z czym się styka i co ewentualnie za słuszne ma uznać, ulega zawieszeniu. Nie znajduje również zastosowania zasada preferowania . nauki (faktów i prawidłowości przez naukę ustalonych) w stosunku do supozycji.

Nie ma podstaw do przypuszczenia, że kwestie wiary są tylko jednym takim zakresem w życiu człowieka, jest ich więcej. Mowa była poprzednio o magii dziecięcej oraz o przesądach występujących u dzieci i u dorosłych. Otóż w stosunku do niektórych przesądów człowiek również nie zawsze posługuje się znanymi sobie, i stosowanymi na innym terenie, zasadami krytycznej oceny faktów: dziedzinę tę, tj. domniemań i działań przesądnych, faworyzuje w osobliwy sposób: wyróżnia ją emocjonalnie.

Szczególna rola lęku i długotrwałego zagrożenia w powstawaniu przesądów

W pewnych okolicznościach myślenie magiczne i działania zabobonne ujawniają się z dużą wyrazistością: jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy jest lęk w życiu człowieka, a zwłaszcza długotrwałe poczucie zagrożenia. Lęk ogarnia człowieka, gdy myśli np. o przeprawie łódką przez wezbraną rzekę, lub o czekającej go poważnej operacji, bądź zdaje sobie sprawę z następstw wyczerpania się wody w czasie wędrówki w pustynnym terenie z dala od osad ludzkich. Strach jest przeżywany w obliczu bezpośredniego zagrożenia, np. na widok przeszkody pojawiającej się niespodziewanie przed samochodem, w chwili nagłej utraty równowagi, w momencie zetknięcia się z bezwzględnym i silniejszym przeciwnikiem. Mimo doznawanego lęku lub strachu człowiek może zachować zdolność prawidłowej oceny sytuacji i sprawność działania, jak to się dzieje w przypadku typowych emocji stenicznych. Natomiast wyraźnie destrukcyjny wpływ na zachowanie wywierają tego rodzaju sytuacje trudne, które wyzwalają nie tylko poczucie zagrożenia, ale również przeświadczenie o własnej bezsilności, o daremności wszelkich wysiłków. Głęboka rezygnacja jest tu bodaj najgroźniejszą dla jednostki formą reakcji: często jednak długotrwałe zagrożenie nie hamuje możliwości działania, lecz budzi tendencję do chwytania się wszelkich dostępnych sposobów dających bodaj nikłą szansę oddalenia lub zmniejszenia niebezpieczeństwa.

Człowiek pragnie wpływać na niekorzystny układ sytuacji, oddziaływać faktycznie, ale jeżeli inne sposoby zawodzą lub są niedostępne, pojawia się magia: praktyki najbardziej niedorzeczne mogą wydać się godne uwagi. Tak dzieje się m. in. w przypadku żołnierzy przebywających dłużej w warunkachfrontowych. Poczucie zagrożenia może zostać pogłębione w następstwie stykania się, dzień po dniu, ze śmiercią kolegów. Niepokój pogłębia coraz wyraźniejsze zdawanie sobie sprawy, że starannie ukrywana, ale pokrzepiająca myśl, że „mnie to chyba ominie”, i innym przychodzi do głowy, że myśleli tak również i ci, którzy zginęli, a którzy jeszcze wczoraj rozmawiali, kłócili się, żartowali, pisali listy, mieli swoje codzienne kłopoty i starali się odgadnąć co przyniesie najbliższa przyszłość. W tej atmosferze niepewności i poczucia, że niezależnie od siły, wiedzy i doświadczenia, zawsze jeszcze wiele zależeć będzie od przypadku, występują praktyki magiczne i zabobony nie do przyjęcia przez tych samych ludzi w innych okolicznościach. Magia pełni tu funkcję mechanizmu redukującego lęk lub zwiększającego poczucie własnej siły. Do częstych przesądów wśród żołnierzy należy m. in. traktowanie pewnych przedmiotów jako amuletów (wg zasady: „nie wiadomo, ale może coś w tym być”), wykonywanie określonych czynności przed bitwą w ustalony, skrupulatny sposób, przypominający działanie rytualne albo ceremoniały anankastów (S. Stouffer i in., 1949, t. II), trzymanie się w pobliżu osób, które „mają niezwykłe szczęście” (por. A. Majewski, 1960, t. I, s. 320 i n.) i wiele innych.

Szczególna rola lęku i długotrwałego zagrożenia w powstawaniu przesądów cz. II

Praktyki magiczne, rzecz jasna, bywają udziałem nie tylko żoł- t nierzy, ale również ludności cywilnej przebywającej w warunkach poważnego i długotrwałego zagrożenia. Liczne spostrzeżenia nad zachowaniem ludności cywilnej w okresie wojny zebrał psycholog amerykański I. L. Janis (1951). W swojej książce „Wojna powietrzna i stress emocjonalny” zwraca uwagę, iż wiele osób postępowało tak, jakby przestrzegały one zasady, aby nie kusić Opatrzności. Nie należy więc np. mówić, iż dziś nic nie zapowiada nalotu, trzeba też wystrzegać się rozmów na temat następstw bombardowania w innych miastach. Niektórzy narzucali sobie surowy tryb życia, wręcz wyrzekając się przyjemności, by tą drogą zjednać sobie przychylność Losu. Prowadzenie „wysoce moralnego” trybu życia dawało poczucie, przynajmniej niektórym osobom, że człowiek nie zasługuje wówczas na karę, i że zapewne Sprawiedliwość go osłoni. Trudno orzec, a z pracy Janisa nie wynika to jasno, w jakim stopniu ludzie wierzyli w związek przyczynowo-skutkowy między np. unikaniem poruszania pewnych tematów a częściowym bodaj zabezpieczeniem przed następstwami działań wojennych. W każdym razie sposób zachowania wskazywał na respektowanie zasady, iż może zachodzić związek między myślami człowieka i przestrzeganiem określonego tabu a siłami zewnętrznymi w postaci np. aktywności wojsk nieprzyjaciela.

Stałe poczucie zagrożenia przeżywane przez ludzi przebywających w obozach jenieckich, a zwłaszcza w obozach zagłady, prowadziło m. in. do nieco zbliżonych następstw do opisanych powyżej. Rzeczy niemożliwe, przerażające, okazywały się codzienną rzeczywistością, zarazem to co dotąd było zwykłe, stawało się nieosiągalne. Chwilowy kaprys jednego człowieka mógł oznaczać śmierć innych ludzi. W takich okolicznościach może dojść do nawrotu magii i rozbudowy tego sposobu myślenia, przynosząc iluzoryczne poczucie, że człowiek nie jest jednak zupełnie bezbronny.-

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>