Wypowiedzi filozofów i moralistów cz. II

WARTO SOBIE ZDAĆ SPRAWĘ Z TEGO, ŻE LUDZIE MAJĄ RÓŻNE POGLĄDY NA TO, CO’JEST DOBRE, CO POWINNO I CZEGO NIE POWINNO SIĘ ROBIĆ.

„Rozważmy jeszcze na zakończenie, jaką w ogóle naiwnością jest utrzymywać: „człowiek powinien być takim lub owakim!” Rzeczywistość okazuje nam zachwycające bogactwo typów, nadmiar rozrzutnej gry form i igraszki zmian: a lada pokątny moralista oświadcza na to: „nie! człowiek powinien być innym!” … Ba, wie nawet, jakim być powinien, maluje siebie i powiada „ecce homo!”” (Nietzsche, 1910, s. 37).

„Tak na przykład dawniejsi Grecy odczuwali zawiść całkiem inaczej niż my Hezyod zalicza ją do darów łaskawej dobroczynnej Eris, i nie było to niczem gorszącem, gdy pomawiano bogów o zazdrość: da się to zrozumieć, o ile duszą stanu rzeczy jest współzawodnictwo a właśnie współzawodnictwo utarło się i przyjęło u nich jako coś dobrego. Tak samo nie zgadzali się z nami Grecy w ocenie nadziei: wydawała się im ślepą i złośliwą. Żydzi odczuwali gniew inaczej niż my, był dla nich święty: posępny majestat człowieka, w którym gniew się objawiał, jaśniał dla nich na takiej wyżynie, jakiej żaden Europejczyk wyobrazić sobie nie- zdoła swego gniewnego święteąo Jehowę utworzyli na wzór swych gniewnych świętych proroków. W porównaniu z nimi, najgmew- liwsi śród wielkich Europejczyków przedstawiają się gdyby istoty drugiego rzędu” (Nietzsche, Jutrzenka, s. 44 – 45).

„Czym są nasze naturalne zasady, jeśli nie nawykiem, w dzieciach zaś zwyczajem przejętym od ojców, jak łowy u zwierząt?

Odmienne nawyki dadzą nam inne zasady naturalne, uczy nas o tym doświadczenie a jeśli są takie zasady opierające się zwyczajowi, istnieją też zwyczaje przeciw naturze opierające się naturze i innemu zwyczajowi. To zależy od skłonności.” (Pascal, 1968, s. 72 – 73).

„Jeden mówi, że najwyższe dobro jest w cnocie, drugi kładzie je w rozkoszy jeden w poznaniu natury, drugi w prawdzie: Felix qui potuit rerum cognoscere causas (Szczęśliwy, kto mógł poznać przyczyny rzeczy) inny w zupełnej niewiedzy, inny w obojętności, inny w tym, aby opierać się pozorom, inny – aby nic nie podziwać, nihil mirari prope res una, quae possit facere et servare beatum (Niczemu się nie dziwić jest prawie jedyną rzeczą, która może uczynić szczęśliwym i zachować w tym stanie) prawdziwi pirrończycy w swojej bezczułości, wątpieniu i ustawnej t niepewności inni znów, roztropniejsi, myślą, że znaleźli coś lepszego. Ładnie wyglądamy!” (Pascal, 1968, s. 90 – 91).

„Wszystkie zasady są prawdziwe: pirrończyków, stoików, ateuszów itd. Ale ich wnioski są fałszywe, ponieważ przeciwne zasady również są prawdziwe.” (Pascal, 1968, s. 164).

KIEDY SPOTYKA NAS NIEPOWODZENIE, NIE OBWINIAJMY O TO INNYCH LUDZI ANI ŹLE URZĄDZONEGO ŚWIATA. SZUKAJMY PRZYCZYNY W NASZYCH PRZEKONANIACH I ZAPATRYWANIACH.

„Nie postępowanie innych dręczy nas, bo ono zależy od ich woli, ale nasze o nim sądy. Usuń je więc i zechciej wykorzenić z siebie sąd o nim, jakoby ono było czymś strasznym, a gniew zniknie.” (Marek Aureliusz, 1948, s. 209-210).

„O ile przykrzejsze skutki wywołuje gniew i żal z powodu zdarzeń, niż te same zdarzenia, z powodu których gniewamy się i żalimy.” (Marek Aureliusz, 1948, s. 210).

„Nie same rzeczy bynajmniej, ale mniemania o rzeczach budzą w ludziach niepokój. I tak na przykład śmierć nie jest żadnym postrachem – w przeciwnym razie to i Sokrates miałby o niej takie wyobrażenie, ale mniemanie o śmierci jako czymś strasznym, ono to dopiero postrachem się staje. Ilekroć tedy borykamy się z trudnościami albo wpadamy w niepokój lub smutek, nikogo nigdy nie obwiniajmy o to, lecz siebie samych, to znaczy – nasze własne mniemania. Właściwością bowiem człowieka zgoła nie obznajmionego z filozofią jest obwiniać innych o rzeczy, które on sam źle czyni po części obznajmionego – obwiniać siebie samego w pełni obznajmionego – nie obwiniać ni siebie, ni innych.” (E p i k t e t, 1961, s. 458).

„A zatem ilekroć cośkolwiek czynimy nie jak należy, od dnia dzisiejszego nie przypisujmy niczemu innemu winy, jak tylko zapatrywaniu, pod wpływem którego dokonaliśmy czynu, samo zaś owo zapatrywanie z większym wysiłkiem będziemy się starali usunąć oraz wytrzebić z duszy niżeli wrzody i dzikie narośle z ciała. Z drugiej zaś strony, ilekroć jak należy czynimy, nie będziemy również nic zgoła innego uważać za właściwą przyczynę, jak tylko samo zapatrywanie. I ani służebnika, ani sąsiada, ani żony, ani dzieci nie będziemy oskarżać, jakoby winnych temu, że przydarzyło nam się coś złego – o tym święcie będąc przekonani, że gdyby pewne uczynki nie wydawały nam się dobre, lecz złe, nie spełnialibyśmy ich wbrew przeświadczeniu. Nad tym jednakże, że nam się coś dobrym wydaje, lub nie wydaje, to już my sami panami jesteśmy, nie zaś rzeczy zewnętrzne.” (E p i k t e t, 1961, s. 44 – 45).

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>