Zapad uczuciowy

Zapad uczuciowy wymaga jednak ostrożnej interpretacji, można bowiem brak ekspresji wziąć za „brak emocji”. Obserwowałem kiedyś zachowanie człowieka, który szukał, w czasie trwających walk, zaginionego szesnastoletniego syna. Z narażeniem życia przedzierał się z jednej dzielnicy miasta do drugiej poruszając się sprawnie, ale w sposób nieco zwolniony, zachowując przy tym zupełny spokój. Odwiedzał szpitale połowę, zaglądał do na wpół wypalonych domów, rozmawiał z szeregiem spotkanych osób. Mówił głosem cichym, ale wyraźnym i rzeczowym, bez uchwytnego przydźwięku emocjonalnego. Motywem tej tragicznej i długotrwałej wędrówki było głębokie uczucie, tyle że pozbawione wówczas ekspresji do jakiej przywykliśmy w naszym środowisku kulturowym. Można sądzić, że w tym i w podobnych przypadkach danie swobodnie wyrazu nagromadzonemu uczuciu uniemożliwiłoby sprawne i kontrolowane działanie, prowadząc ku depresji z bezproduktywnym niepokojem lub z zahamowaniem ruchowym. W opisanym przypadku podniecenie emocjonalne zostało zahamowane przede wszystkim w części ekspresyjnej, a nie w wykonawczej.

Zapad uczuciowy zbliża się nieco do „zespołu katastrofy” opisanego przez M. Wolfensteina. Zespół ten charakteryzuje, obok innych objawów, „zupełny brak emocji i aktywności”. Obserwowano go m. in. u rozbitków ocalałych po zatonięciu „Andrea Doria” (I. Oswald, 1968, s. 121). Tego rodzaju spostrzeżenia znajdują nie tyle potwierdzenie w eksperymentach psychologicznych, co przypominają niektóre ich wyniki, a m. in. uzyskane przez D. H. Funkensteina i in. (1957), Badacze ci, stwierdzając różne formy reakcji na sytuację stressową, wyróżnili m. in. „brak emocji”.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>