Zapatrywania Freuda, Skinnera i Jahody na genezę i rolę przesądu

W krótkim szkicu tylko wybrane poglądy można omówić nieco bliżej. Pewne koncepcje zostały dotychczas wzmiankowane: poniżej scharakteryzowano niektóre zapatrywania Z. Freuda. Zabierał on, jak wiadomo, niejednokrotnie głos w sprawie przesądów w życiu człowieka. Osobnej wzmianki wymaga również stanowisko przedstawiciela psychologii S-R (w osobie B. F. Skinnera, współczesnego badacza, ale nawiązującego do założeń ortodoksyjnego behawioryzmu), oraz – interesujące studium monograficzne G. Jahody (1971) ujmującego zagadnienie przesądu z uwzględnieniem tendencji dzisiejszej psychologii społecznej.

Podejście Freuda do przesądów zgodne jest z podstawowymi założeniami psychonanalizy, a zwłaszcza z zasadą ogólnego deter- minizmu, która utrzymała się mimo przemian, jakim uległa psychoanaliza jeszcze za życia jej twórcy. Przekonanie Freuda, że zamiary człowieka, jego dążenia, sposoby zachowania, są w pełni uzależnione od względnie trwałych właściwości psychiki (dzisiaj powiedzielibyśmy raczej – osobowości) i dotychczasowych przeżyć, w tym w znacznej mierze od doświadczeń z okresu wczesnego dzieciństwa – była rozszerzona i na inne przejawy życia psychicznego: nawet zjawiska psychicznie pozornie błahe są ściśle uwarunkowane. Tak rozumiana zasada determinizmu odnoszona była również do zabobonów. Freud widział ich główne źródło we wczesnym okresie dzieciństwa, doszukując się daleko idących analogu między myśleniem magicznym dziecka a człowieka pierwotnego (Z. Freud, 1918).

Freud stał na stanowisku, że niektóre wydarzenia, rzekomo przypadkowe, posiadają przyczynę łatwą do wykrycia już w następstwie powierzchownej analizy. I tak nasuwa się przypuszczenie, że np. „nie jest to dobrą zapowiedzią, jeżeli młoda kobieta w swej podróży poślubnej gubi swoją obrączkę, choćby ją tylko zarzuciła i wkrótce znów odnalazła”. W licznych jednak przypadkach dopiero przeprowadzenie badania może doprowadzić do ujawnienia nieświadomej motywacji zachowania. W następnym przykładzie jest ona zresztą dość przejrzysta. Człowiek, który niemal co dnia idzie do osoby w podeszłym wieku, którą otacza opieką, przychodzi przed niewłaściwy dom. Okoliczność tę może poczytywać za zły znak: „widać nie spodziewałem się jej już zastać, być może to wróży jej rychłą śmierć”. Takie rozumowanie, typowe dla człowieka zabobonnego, wywołuje poważne zastrzeżenia. Mianowicie według budzącej przekonanie argumentacji Freuda, w opisanym przypadku można coś sądzić tylko o człowieku, który pomylił adres, nic natomiast o osobie, którą miał odwiedzić. Wszak pomyłka tego rodzaju nie pozostaje w żadnym związku ze zdrowiem i losem starej kobiety, może natomiast odsłaniać ukrywaną (przed samym sobą) niechęć do nużących odwiedzin i pragnienie, żeby przestały już być potrzebne. Brzmi to trochę jak życzenie śmierci, i dlatego myśl ta skrzętnie była ukrywana (tłumiona) a doszła do głosu w opisanej sytuacji. Z kolei, jeżeli ktoś uporczywie zapomina o pewnych obietnicach, o oddaniu książki, o wysłaniu listu, który nosi przy sobie, jeżeli jakiś numer telefonu musi zawsze sprawdzać w książce a inne pamięta, nie poznaje na ulicy własnej żony itp., to wydarzenia tego rodzaju istotnie coś wróżą, „przepowiadają” pewne wypadki. Wydarzenia te bowiem są uwarunkowane charakterystycznymi dla danej jednostki postawami, które wyznaczają zachowanie i w przyszłości w różnych sytuacjach.

Zapatrywania Freuda, Skinnera i Jahody na genezę i rolę przesądu cz. II

Człowiek zabobonny jeżeli rezygnuje z ważnego przedsięwzięcia dlatego, że wychodząc z domu potknął się, nie działa, zgodnie z tym co powiedziano, w sposób niedorzeczny. Ten drobny incydent może bowiem świadczyć o tym, że człowiek, o którym mowa, nie jest zbyt pewny powodzenia swego działania, a może nawet nie dąży szczerze do jego realizacji. W odróżnieniu od tego inne zachowanie, również wynikające z zabobonu, uznaje Freud za niedorzeczne i psychologicznie nieuzasadnione: a mianowicie polegające na tym, że osobnik zabobonny postępuje analogicznie jak przedstawiono to powyżej, ale tylko dlatego, że uznał on lot ptaków za niepomyślną dlań wróżbę.

Freud zwięźle i jasno przedstawił swój pogląd w cytowanej już pracy: „Nie wierzę, jakoby wydarzenie, które nastąpiło bez współudziału mej psychiki, mogło mnie pouczyć o czymś ukrytym, a odnoszącym się do przyszłego ułożenia się rzeczywistości: natomiast wierzę, że niezmierzony przejaw mej własnej czynności psychicznej odsłania mi wprawdzie coś ukrytego, co jednak znowu należy tylko do mojej psychiki” (s. 212-213).

B. F. Skinner, teoretyk behawioryzmu (1938, 1956) i autor prac eksperymentalnych, prowadził m. in. badania nad wytwarzaniem „przesądów” u gołębi (1948). Praca ta nie zawiera opisu nowych prawidłowości. Skinner nawiązuje do roli wzmocnienia w procesie wytwarzania reakcji odruchowo-warunkowych. Jeżeli niektóre elementy zachowania zostaną wzmocnione przez przypadkową sytuację, to powstaje, zgodnie ze Skinnerem, model działania przesądnego (por. również R. Metzner, 1963 oraz H. J. Eysenck i S. Rachman, 1967, rozdz. IX).

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>